Metody Wyzwania Wyzwanie podcastowanie

Podsumowanie podcastowania

blog o nauce języków

Moje podcastowe wyzwanie dobiegło końca. Przez dwa tygodnie miałam codziennie słuchać jednego podcastu w tzw. międzyczasie. Pogoda nie sprzyjała co prawda podcastowaniu na świeżym powietrzu, ale wyzwanie uznaję za zakończone sukcesem. Chcę się z Wami podzielić wnioskami z tej krótkiej podcastowej przygody.

Moje wyzwanie miało nie tylko pomóc mi w nauce języka, ale też pozwolić mi spojrzeć na podcastowanie z perspektywy mojego typowego ucznia, czyli osoby zajętej pracą i życiem, która w międzyczasie chce poprawić swoje kompetencje językowe. Wypróbowałam różnych miejsc i technik, w poszukiwaniu tego co mi służy. Postanowiłam podejść do sprawy krytycznie i bezkompromisowo, sprawdzając jaka forma nauki z podcastami sprawia mi przyjemność. Wnioski mają pomóc mi stworzyć własną, spersonalizowaną metodę ćwiczeń na rozumienie ze słuchu i kształtowanie wymowy.

Jakość zamiast ilości

Powtarzanie jest kluczem do zapamiętywania. Zamiast słuchać ciągu podcastów jednorazowo, czułam się pewniej słuchając jednej audycji wielokrotnie. Mogłam przyjrzeć się tym fragmentom, które były dla mnie niejasne i przetworzyć je jeszcze głębiej. Dlatego, kiedy trafiłam na nieco dłuższy podcast o wyższym poziomie trudności, słuchałam go również kolejnego dnia. To uczucie, kiedy wreszcie rozumiałam cały dyskurs było nieocenione.

Dobry materiał do podstawa

Słuchałam podcastów z różnych źródeł. Nie wszystkie były dla mnie wystarczająco ciekawe i nie wszystkie wydawały mi się przydatne. Dlatego, kiedy temat audycji nie przekonywał mnie, zmieniałam go natychmiast na inny, żeby móc autentycznie skupić uwagę na tym, co mnie zajmuje. Sprawdziło się w stu procentach.

W poszukiwaniu miejsca i czasu

Próbowałam wykorzystywać swój międzyczas na różne sposoby: podczas jazdy samochodem, sprzątania, gotowania, biegania, spaceru, kąpieli i oczekiwania na opóźnione spotkania. Tylko w dwóch sytuacjach miałam odczucie efektywnego słuchania: w samochodzie i podczas joggingu. Samochód dawał mi jeszcze tę dodatkową jakość, że mogłam spokojnie powtarzać wyrażenia za nagraniem, co było utrudnione podczas rytmicznego oddechu, który jest tak ważny w biegu. Znalazłam swoje miejsce na podcasty i od jakiegoś czasu stanie w krakowskich korkach jest nieco przyjemniejsze.

Kwestia częstotliwości

Przyznać się muszę, że świadomość zobowiązania się do codziennej pracy była dla mnie lekkim ciężarem. Jest mi zdecydowanie lepiej bez tego odczucia, że muszę, jeszcze dziś. W takich dniach, kiedy nie musiałam korzystać z samochodu nie odczuwałam potrzeby podcastowania, a wywiązywanie się ze zobowiązania mimo wszystko było po prostu mniej efektywne.

O powtarzaniu na głos

Tu efekty są największe. Nareszcie widzę postępy w imitowaniu nosowych głosek i wibrującego francuskiego rrr. Powtarzać na głos na pewno nie przestanę.

Na koniec wyzwania

Na koniec przyszła refleksja i pytanie co dalej. Nie przedłużę wyzwania w tej samej formie, choć jestem pewna, że samochód pozostanie moim podcastowym miejscem. Po intensywnym słuchaniu mam ochotę na… pisanie. Zatem wracam do starych notatek już bez wyzwania. Dla siebie i po swojemu.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply